Jak wyglądają Święta dzieci rozwodników?

Idą Święta, czyli już za chwilę nastąpi czas radości i beztroski. Widać to po zaganianych ludziach i tłumach w sklepach. Nadchodzi czas spotkań w rodzinnym gronie, wspólne celebrowanie Wielkanocnych posiłków. Szykujemy swoje serca, sprzątamy samochody i swoje domy. Przygotowujemy też najlepsze kreacje, by móc pochwalić się przed rodziną pięknym wyglądem. Nie kiwaj głową, że tak nie jest. Każdy z Nas tak ma. Lubimy przecież ładnie wyglądać 🙂 A czy zastanawiałaś się kiedyś, jak wyglądają Święta dzieci rozwodników? 

Rozdarte Święta

Mimo że rozwód to jedna z lepszych decyzji w moim życiu, to wiem jak ciężko mojemu dziecku, jest ogarnąć taką rzeczywistość. Gdy rodzice mieszkają wspólnie, nie ma przecież problemu z zaplanowaniem rodzinnych wyjazdów bądź celebrowania Świąt. Postaw się sytuacji dziecka, które w momencie rozstania rodziców, mają dwa domy.

Dzieci rozwodników nie mają przecież tak lekko. 

Ze swojego punktu widzenia, mogę stwierdzić, że Święta nie są dla mnie miłym momentem. Oczywiście cieszę się na spotkania rodzinne, wspólne spędzanie czasu, jednak wiem, że zaraz ta radość pryśnie, niczym bańka mydlana. Dlaczego?

Przecież Święta to czas z rodziną, więc jeżeli rodzice się rozstali, to dziecko ma tak naprawdę dwie rodziny. Po stronie mamy, ale i po stronie taty. I to właśnie w Święta dzielenie się czasem spędzanym z dzieckiem, najbardziej boli. To wtedy nie świętujesz na całego, jednak łapiesz każdy moment, by Twoje dziecko miało miłe wspomnienia Świąt. Cieszysz się wspólnym spacerem, czy przygotowywaniem potraw, jednak wiesz, że za chwilę twój dom będzie pusty. Dziecko, przecież pojedzie do drugiego rodzica. Smutna rzeczywistość.

Warto pomóc dziecko odnaleźć się w tej sytuacji i dużo rozmawiać. Rozmawiać i tłumaczyć, ale nie zadręczać. Dziecko powinno być dzieckiem, a nie małym dorosłym!

Święta to czas refleksji

ale i czas na szczere rozmowy. To czas na wyjaśnianie dlaczego „mam dwa domy?„. To czas na wyjście ze strefy komfortu i podjęcie tych trudnych tematów.

Święta dla mnie, jeszcze przez długi czas nie będą jedynie chwilą radości. Święta to dla mnie, ale i innych rozwiedzionych mam czy ojców trudny okres w życiu.

Jednak co nas nie zabije, to nas wzmocni!

Mimo że Święta nie będą w całości spędzone z Natalką, nie zamierzam się smucić. Od kilku lat staram się przekuć wady tej sytuacji w zalety. Udaje mi się doskonale. I tego się trzymam.

Święta dzieci rozwodników

to rzeczywistość nie fikcja. Patrząc na świat, który nas otacza, zdajemy sobie sprawę, że rozwód nie jest już rzadkością. Zmieniamy się my jako ludzie, zmieniają się nasze priorytety, bądź po prostu dojrzewamy do tego, by spojrzeć prawdzie w oczy i w końcu powiedzieć: nie pasujemy do siebie!.

Jeżeli jesteś na moim blogu częstym gościem, to już wiesz, że jestem zwolenniczką rozwodów. Rozstania czasem są lepszą decyzją niż życie przy boku, kogoś kto nas nie kocha, nie szanuje oraz przy kim nie rozkwitamy. Będę to podkreślać, jak tylko będę mogła, MAMY JEDNO ŻYCIE, dlatego przeżyjmy je, będąc szczęśliwe!

 

 

 

13 thoughts on “Jak wyglądają Święta dzieci rozwodników?”

  1. Masz rację lepiej się rozstać niż tkwić w czymś wyniszczającym nas. Kiedy rodzice mają problem ich związek nie ma już sensu to i tak chwile kiedy są święta a rodzice albo się kłócą albo nie odzywają do siebie nie są dla dziecka czymś dobrym. Trzymaj się ciepło 😘

  2. Wiesz co- u mnie do tej pory różnie bywało na Święta ale zazwyczaj miło. Niestety rodzice są jakby w separacji, ale oczywiście unikają tematu i teraz święta organizuję ja. Zeby było „ciekawiej” młodsza siostra stwierdzała, że ma doła i nie wie czy przyjedzie oglądać całą szopkę..Także owszem święta nie zawsze są łatwe i wesołe :/.

  3. Najważniejsze, by dziecko wiedziało, ze mimo iż rodzice sie rozstali to nadal je bardzo kochają i postarają sie rozmawiać z sobą w kulturalny sposób. Życzę udanych Świat:)

  4. U mnie sprawa dużo prostsza – ojciec się „wypiął” i nie mam z nim praktycznie kontaktu od siódmego roku życia. Ale współczuję tym, którzy muszą być rozdarci, może nawet jak wszystko wydaje się „okej” to sytuacja jest dość ciężka.

  5. Ja wychowuje córeczkę sama od początku. Chociaż nie wiem jak to bedzie kiedyś mam nadzieje ze bedziemy same ojciec sobie przypomniał o dziecku po 7 miesiącach życia zobaczymy co z tego wyjdzie ja go nie chce

    1. Na pewno się wszystko ułoży. Sama jednak wiem, że dla dobra dziecka, mama zrobi wszystko. A jak wiemy, dziecko i tak zawsze będzie chciało poznać drugiego rodzica. Nie ważne nawet jaki będzie. Przykre, bo wiemy ile wysiłku kosztuje samodzielne wychowywanie dziecka. Wesołych Świąt kochana 🙂

  6. Już lepiej być rozdartym pomiędzy dwoma domami, niż być w jednym domu z całą rodziną, która ciągle drze ze sobą koty. Kompletnie nie rozumiem, po co niektórzy trwają w związku niby z uwagi na dziecko? Wychodzi jeszcze gorzej…

  7. Trudny i ważny temat. Dziękuję, że się tym podzieliłaś i to ze strony matki, a nie rozważań, jak to jest być takim dzieckiem. Wartościowy post. Podaję dalej na twitterze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *